Poniedziałek, 25 września 2017r.

Imieniny: Aurelii, Wladysława, Kleofasa

Strona główna / Artykuły sponsorowane / „Wszystkie sprawy ogólnopolskie to sprawy regionu”

Wywiad z BogusławemStrzeleckim

„Wszystkie sprawy ogólnopolskie to sprawy regionu”

Bogusław Strzelecki

Foto: Materiały kandydata

O jego poglądach, partii i priorytetowych projektach, które powinny być zrealizowane jako pierwsze rozmawiamy z Bogusławem Strzeleckim startującym do sejmu z list partii KORWiN.

Co będzie dla Pana ważniejsze w parlamencie – sprawy regionu czy sprawy ogólnopolskie?

Wszystkie sprawy ogólnopolskie to sprawy regionu. Oczywiście, że sprawy ogólnopolskie, bo właśnie do tego powołany jest Parlament. Sejm i Senat powołany jest do życia jako władza ustawodawcza, dlatego tym i tylko tym powinni zajmować się parlamentarzyści. Jeśli obecni posłowie i senatorowie szczycą się dokonaniami na tle regionalnym, znaczy to ,że zmarnowali swój czas i pracę. Problemami regionalnymi powinien zajmować się samorząd zaś Parlament problemami ogólnopolskimi.

Jakie działania uważa Pan za priorytetowe? (podatki, zdrowotne, bezpieczeństwo czy może inne?)

Dla mnie priorytetem jest zlikwidowanie wszelkich przeszkód hamujących polską gospodarkę. Mam tu na myśli przede wszystkim niesamowicie skomplikowane i niesprawiedliwe prawo podatkowe, które obecnie karze ludzi pracowitych i kreatywnych, zniechęcając ich do rozwoju. Politycy „systemu” wciąż powtarzają nam, że „ludziom nie należy dawać ryby, tylko wędkę”. Zapominają jednak, że problemem są zezwolenia i nadmierne opodatkowanie „połowów”. Jak powiedział kiedyś noblista z dziedziny ekonomii Milton Friedman: „Jeśli karzecie ludzi podatkiem dochodowym, a ludziom niepracującym wypłacacie zasiłki, nie dziwcie się, że macie bezrobocie.” Przepisów o VAT chyba już nikt w pełni nie ogarnia, interpretacje urzędów są różne, a przedsiębiorcy zamiast skupić się na prowadzeniu swojej działalności marnują energię na śledzenie wciąż zmienianych przepisów. Żyjemy w kraju, w którym jest całe mnóstwo zbędnych przepisów blokujących rozwój. W „moim świecie”, gdy mam ochotę zrobić na ogrodzie altanę, czy garaż, to to robię. Obecnie muszę niestety najpierw spytać o zgodę urzędnika, opłacić projektanta, geodetę i zanim zacznę prace, muszę wydać niepotrzebnie pieniądze. To po pierwsze zniechęca, a po drugie zwiększa koszty, czego częstym skutkiem jest zaniechanie prac. Proszę nie zapominać, że każdą zgodę, każdy papierek ktoś musi napisać, co powoduje wzrost biurokracji i potęguje koszty funkcjonowania państwa. Najwyższy czas to zmienić. 

Rozwój gospodarczy jest kluczem do rozwiązania kolejnych problemów, które Pan wymienia. Państwo bogate , to państwo, które stać na zagwarantowanie bezpieczeństwa jego obywatelom.

Czym zajmował się Pan dotychczas i w jaki sposób był aktywny w sprawach publicznych?

W czasach studenckich działałem w UPR, w której byłem prezesem Okręgu Dolnośląskiego. W 2004 roku, niedługo po pierwszych wyborach do Parlamentu Europejskiego, na skutek zaistniałych w partii zmian, zrzekłem się pełnionych funkcji i członkostwa. Przeszedłem na tzw „odwyk od polityki”. Od jedenastu lat prowadzę własną działalność gospodarczą. Do polityki wróciłem w ubiegłym roku, startując w wyborach do Sejmiku Wojewódzkiego z list KNP. 

Startuje Pan z list partii KORWiN. Lider tej formacji jest bardzo kontrowersyjną postacią. Przez niektórych nazywany nawet jako szkodliwy dla państwa polskiego. Dlaczego startuje Pan w ramach akurat tego ugrupowania? 

Przyznam szczerze, że nie mam pojęcia w jaki sposób JKM miałby być szkodliwy dla państwa polskiego. Natomiast mogę wymienić wiele szkodliwych decyzji podjętych przez liderów dotychczas rządzących partii, z Ewą Kopacz i Jarosławem Kaczyńskim na czele. Wszystkie ugrupowania, które tworzyły Rządy w ostatnich latach, wyrządziły Polsce i Polakom wiele szkód. Startuję jako kandydat bezpartyjny z listy KORWIN, ponieważ to koalicja, tworzona przez ludzi wiernych swoim ideom, o podobnych do moich poglądach politycznych.

Co z jego wypowiedziami, że „kobietę zawsze się trochę gwałci” czy „Adolf Hitler prawdopodobnie nie wiedział o Holokauście”?

Szczerze mówiąc nie rozumiem, dlaczego nie zapyta mnie Pan o wypowiedzi Prezesa, dotyczące likwidacji podatku dochodowego, złamania praw obywateli, poprzez podwyższenie wieku emerytalnego czy chociażby niebezpieczeństwa związanego z falą imigracji lub cokolwiek innego, dotyczącego zmian, które proponujemy Wyborcom, a pyta mnie Pan jedynie o nieistotne i wyrwane z kontekstu wypowiedzi. Mogę tylko dodać, że dla mnie i dla wszystkich innych kandydatów z naszej listy, wolność osobista ograniczona jest nietykalnością innego człowieka i jego prawa własności. Uważam, że polskie prawo karne wymaga zdecydowanego zaostrzenia kar.

Jest Pan za przywróceniem kary śmierci? Taki punkt pojawia się w programie wyborczym partii KORWiN. 

Jak zdecydowana większość społeczeństwa jestem zwolennikiem kary śmierci. Nie widzę najmniejszych powodów , dla których powinien pozostać przy życiu zwyrodniały morderca. Proszę mi powiedzieć, jaka kara grozi skazanemu na dożywocie, który zabije strażnika więziennego??? Ludzie skazani na dożywocie, stają się bezkarni. Proszę sobie przypomnieć, co działo się w kraju, gdy miał wyjść na wolność pan ( celowo małą literą) Trynkiewicz. Ogólny strach doprowadził do pochopnie wprowadzanych zmian w prawie, mających na celu odizolowanie niebezpiecznego człowieka. Nie należy również zapominać o ogromnych kosztach utrzymania więźniów skazanych na dożywocie, obciążających polskiego podatnika. Śmiem twierdzić, że osoby, które zniosły karę śmierci mają na rękach krew Ś.P. Kamili z Kamiennej Góry, czy małej Madzi z Sosnowca. Strach przed karą główną powstrzymałby niejednego mordercę. 

Czy bliski jest Panu postulat likwidacji państwowego szkolnictwa i lecznictwa? To kolejne punkty programu wyborczego. 

Przede wszystkim gratuluję, bo jest Pan chyba jedyną osobą , która widziała program wyborczy partii KORWIN, gdyż oficjalnie takowego nigdy nie opublikowano. W odróżnieniu od ugrupowań systemowych nie obiecujemy Polakom gruszek na wierzbie. Obiecujemy im natomiast likwidację wszelkich barier, które przeszkadzają im w uczciwej pracy i dorabianiu się majątku. Wracając do Pana pytania , państwowe szkolnictwo i lecznictwo umrze śmiercią naturalną, jeśli tylko zlikwidujemy monopol państwa na te sektory gospodarki. Jeśli chodzi o szkolnictwo, jestem zwolennikiem wprowadzania bonu oświatowego. To rodzice, nie urzędnicy, powinni decydować, gdzie i czego uczą się ich dzieci. To rodzice, nie urzędnicy powinni decydować w jakim wieku ich dzieci pójdą do szkoły. Proszę mi wierzyć, że bez wytycznych MEN szkoły potrafiłyby nauczać dzieci. Nigdy nie zapomnę, jak mój Profesor języka polskiego w szkole, do której uczęszczałem, przyniósł do klasy tajemniczą teczkę, w której, jak sam określił, znajdowała się 26 reforma oświaty w jego karierze zawodowej. Podobnie jak poprzednie, schował do szuflady, nawet nie czytając. Wytyczne programowe MEN pomagają jedynie Władzy kształtować nasz światopogląd już od najmłodszych lat. 

Co do systemu lecznictwa, należy wreszcie skończyć z monopolem państwa na ubezpieczenia zdrowotne. Konkurencja w systemie ubezpieczeń zdrowotnych zdecydowanie ułatwi dostęp do usług medycznych, świadczonych już w tej chwili przez wiele prywatnych klinik i szpitali. Dziś nas nie stać na wykupienie dobrej polisy, bo zmuszeni jesteśmy do płacenia składek na ZUS.

Czy w startujących w wyborach partiach widzi pan potencjalnych koalicjantów dla pańskiego ugrupowania? 

Trudno rozmawiać o koalicjach, gdyż inne partie niewiele się od siebie różnią, a tworzący je ludzie kompletnie nie mają poglądów, o czym świadczą przedwyborcze ruchy kadrowe. W nadchodzących wyborach na listach np. PO znajdziemy twarze znane nam z SLD czy PISu. W odróżnieniu od partii systemowych, nie zależy nam na stanowiskach w Rządzie, a na wprowadzeniu ustaw gwarantujących realne zmiany. Dlatego też nie zastanawiam się nad sztucznymi koalicjami. Jesteśmy gotowi rozmawiać z każdym, kto poprze propozycje dążenia do NORMALNOŚCI. Dziś żyjemy w chorych czasach, w których piętnastolatka może kupić tabletkę „dzień po”, ale nie może kupić drożdżówki w szkolnym sklepiku. Politycy wciąż chcą naszego dobra. My mówimy DOŚĆ. Więcej naszych dóbr im nie oddamy.

Dziękujemy za romowę.

Autor: IW
comments powered by Disqus