Czwartek, 21 września 2017r.

Imieniny: Jonasza, Mateusza, Hipolita

Staszek Światowiec

Life in Samsun

Okazuje się, że często to czego oczekujemy ma się nijak do tego co rzeczywiście otrzymujemy. Tak też było i w tym, niezbyt szczególnym, wypadku. Koniec października i początek listopada upłynął pod znakiem pakowania walizki, przemierzania kontroli bezpieczeństwa na lotniskach wszelakich, a także odwiedzania hoteli różnej maści.

czytaj więcej

Możesz więcej niż myślisz...

Digital society.

Wyobraźcie sobie taką sytuację. Mamy rok 2144. Gdzieś pod siódmym poziomem seulskiego metra, w ściśle tajnych, najszczelniej strzeżonych laboratoriach wyposażonych w komputery z procesorami liczącymi rdzenie w tysiącach, kilkusetosobowa grupa nadinteligentów zapisuje w pamięciach pierdyliardy linijek kodu.

czytaj więcej

Możesz więcej niż myślisz...

Korea vs. Tajlandia, czyli mecz na szczycie. Nie pytajcie na którym.

Żywot Staszka Światowca jawi się do tej pory jako żywot niełatwy, naznaczony wielokrotną i wyczerpującą walką o przeżycie, w której na każdym kroku czai się niebezpieczeństwo, każda nawet najłatwiejsza droga usłana jest kłodami, które spadają pod nogi nagle i niespodziewanie. Tak przynajmniej mogłyby sugerować wpisy, które do tej pory pojawiły się w części Internetu znanej Czytelnikowi jako „Staszek Światowiec – Możesz więcej niż myślisz…”. I jak to mówią, w każdym kłamstwie jest odrobina prawdy…

czytaj więcej

Możesz więcej niż myślisz...

Niełatwy koreański żywot

Pewien znajomy, kiedy opuszczałem tajlandzkie rewiry powiedział, że w Korei czeka mnie bardzo dużo kłopotów i srogo się rozczaruję choćby ilość mojego optymizmu na temat Korei w fazie początkowej po przyjeździe dorównywała ilości ryżu czy też kimchi w tejże. I wiecie, są takie momenty, że nawet najważniejsze informacje, które dostajesz wlatują Ci jednym uchem, wylatują dowolnym otworem ciała. Którym? Sami wybierzcie. Jeżeli traktujecie rozmówcę z szacunkiem, wyleci drugim uchem, jeśli macie go w przysłowiowej dupie – wyleci dupą. Ponieważ niewielu ludzi, których udaje mi się bliżej poznać mam w głębokim poważaniu, wiadomość uleciała swobodnie drugim uchem.

czytaj więcej

Możesz więcej niż myślisz...

Mr Choi, człowiek - instytucja

Dwa i  pół miesiąca spędzone na koreańskim padole skłania do refleksji i wspomnień na temat tego co się wydarzyło. W pewnym momencie uświadamiasz sobie, że poznałeś mnóstwo nowych osób, zarówno z firmy, dla której pracujesz jak i z firm, które pracują dla Ciebie bądź są Twoimi klientami. Większość z tych nowopoznanych osobistości przemyka koło Ciebie zazwyczaj bez zauważenia i bez większych błyskotrzasków. Czasami jest tak, że ktoś potrzebuje coś od Ciebie, bo przecież tutaj pracujesz i odpowiadasz za coś. Czasami sam jesteś w potrzebie, bo ktoś odpowiada za rzeczy, które są częścią Twojej odpowiedzialności także, ale np. po „koreańskiej” stronie kabla. Nie pytajcie. Relacje w biznesie na takim szczeblu są zagmatwane. Nie zmienia to jednak faktu, że jak już napisałem, większość z tych ludzi nie wykazuje żadnych przejawów przebojowości, a większości są po prostu kolejną „osobą”.  

czytaj więcej

Możesz więcej niż myślisz...

O koreańskim przemieszczaniu się słów kilka

Chyba już to kiedyś powiedziałem, napisałem, wykrzyczałem i pewnie większość z tych, którzy odwiedzają i starają się czytać tego bloga w miarę regularnie doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jako osoba jestem trochę kierowcą – maniakiem. Uwielbiam podziwiać te wszystkie sportowe, luksusowe, zabytkowe, wyjątkowe pojazdy, szczególnie wtedy kiedy podczas ich rychłego przyspieszania wydają z siebie całą symfonię dźwięków, najlepiej o jak najwyższym natężeniu. Z podobnego też powodu często pojawiają się tutaj i nieuniknione, iż będą się pojawiać wpisy o tematyce samochodowej. Podobnie będzie i tym razem. Ale aby nie zanudzać nikogo recenzjami, zachwytami nad kolejnym Mercedesem S63 AMG lub też rasowym, czerwonym Audi R8 chciałbym poczynić zgoła odmienny rodzaj notki motoryzacyjnej. Notki, w której zamierzam czuć się jak flądra w Morzu Bałtyckim, jak Natalia Siwiec eksponująca swoje ciało na stadionie, jak Strassburger w Familiadzie, jak Anna Maria Wesołowska w sądzie. Tym, którzy ciągle zastanawiają się jaki typ notki to będzie uchylam rąbek tajemnicy – będzie to notka o narzekaniu, bo narzekanie jest takie „moje”, czuję się w nim świetnie (jak większość naszego narodu, bo przecież jestem jego częścią i to on, a nie jak powszechnie podają płynie w moich żyłach zamiast krwi). Muszę jednak zaznaczyć, że nie uznaję tego za swój atut. Ku pokrzepieniu serc - będzie i trochę zachwytów.

czytaj więcej

Możesz więcej niż myślisz...

Czasami wystarczy się tylko zastanowić.

Za każdym razem, gdy brak jest weny twórczej, wszelka kreatywność udała się najbardziej oddalone przestrzenie mojego umysłu, a wszelkie poniekąd interesujące tematy, które pozwoliłyby mi przelać kilka(tysięcy) liter na „Możesz więcej niż myślisz...” można by zmieścić na małej, żółtej samoprzylepnej karteczce „Post it” wyrażam głębokie zaniepokojenie nijakością i schematycznością mojego żywota. Dlatego za każdym razem, kiedy brakuje tematów do redagowania, a w życiu codziennym (nie wspominając o tym pracowniczym) zaczynam zastanawiać i poszukiwać co takiego ciekawego wydarzyło się ostatnio. I okazuje się, że wcale tak tragicznie i bezbarwnie nie jest. Tylko trzeba się nad tym zastanowić.

czytaj więcej

Możesz więcej niż myślisz...

Mr. Cho, koreański magnat nieruchmości

Historia zaczyna się niecałe dwa tygodnie temu, a powodem jej powstania jest spraw i problemów różnorakich kilka. Seulska egzystencja mojej skromnej osoby nie napawa optymizmem w terminach poniedziałek - piątek każdego tygodnia jaki kalendarz raczył zaserwować w ciągu roku. Dlaczego tak jest? Ano dlatego, że Seul, jak powszechnie wiadomo i powszechnie przyjmują tutaj,  jest mekką korków drogowych. I pomimo, że rekord Guinessa w długości korka drogowego nie należy do Seulu (niedawno przejęło go Sao Paulo - ponad 300 km, wyobraźcie sobie, że stoicie w korku tuż za wylotem z Wrocławia, a celem waszej podróży jest podwarszawski Pruszków, bo ot postanowiliście odwiedzić Masę:), to myślę, że owe miasto, chociaż posiada bardzo rozwiniętą infrastrukturę zarówno drogową jak i kolejową, plasuje się w ścisłej czołówce jeśli chodzi o najniższe prędkości poruszania się pojazdem samochodowym w godzinach tzw. "szczytu" czyli od godziny 0:00 do godziny 23:59. Dziwne? Nie! W Seulu szczyt na drodze jest zawsze :)

czytaj więcej

Możesz więcej niż myślisz...

Fabryka muzyki. I inne przeboje.

To już prawie miesiąc od kiedy wyruszyłem na kolejną podróż z cyklu "podbój świata przez Cebulaka". Uświadomiłem sobie także, że w ostatnich dniach jakby mniej redagowałem, mniej wspominałem więc  postanowione zostało, że dzisiaj naskrobać coś należy się, żeby i blog trochę odetchnął życiem.

czytaj więcej

Możesz więcej niż myślisz...

Koreańskich wojaży początek

Po wszystkich tych tajskich wojażach, godzinach spędzonych w siodle mojego bordowego pocisku marki Yamaha, tysiącach słów przelanych na ekran po to aby jak najlepiej oddać wszystko co dla  mnie nowe, kilkunastu tysiącach mil spędzonych w niezbyt komfortowych siedzeniach klasy ekonomicznej niemieckiego przewoźnika w żargonie lotniczym nazywanych „Lufą” nadszedł czas podsumowania, które całym szczęściem za mną już.

czytaj więcej

Możesz więcej niż myślisz...

Tajlandia 2014 czyli pierwsze poważne manewry Staszka Światowca

Decyzja o prowadzeniu tego bloga, jak pewnie wielu z Was kojarzy, powiązana została ze zmianą pracodawcy na początku tego roku. Po kilku dniach spędzonych w biurze los podarował mi w prezencie lub też jak ja wolę to nazywać w niechcianym spadku (piszę tak z perspektywy człowieka, który ma to za sobą) wycieczkę do Tajlandii. 

czytaj więcej

Możesz więcej niż myślisz...

Dream come true

Ostatnie dni upłynęły mi bardzo intensywnie, w każdym tego słowa znaczeniu. W związku z tajskim nowym rokiem pod tytułem "Songkran", kiedy to wszyscy polewają się wodą, zupełnie jak u nas w poniedziałek Wielkanocny, ale z tą różnicą, że robią to przez 2 dni, pojawiła się opcja odpoczęcia od Tajlandii. Wielu z was powie pewnie, że to niesamowity kraj i pewnie tak jest. Ja jednak po ponad dwóch miesiącach tutaj czułem zmęczenie Tajlandią, bo nie jest to taka Tajlandia jaką zna się z TV i o jakiej myślałem. Mogę z całą stanowczością stwierdzić, że zwyczajnie się rozczarowałem. 

czytaj więcej

Możesz więcej niż myślisz...

Ciekawość czyli pierwsza poważna porażka

Ludzka ciekawość jest zawiła jak sieć niemieckich autostrad. Już od wczesnych lat dziecięcych, a w zasadzie od chwili, w której nasze oczy porazi światło dzienne człowiek zaczyna poznawać i delektować się, choć nie zawsze, tym co go otacza. A to jako mały brzdąc wsadzi sobie klocek Lego do gęby, żeby sprawdzić czy polietylen jest bezsmakowy (bo szkoła zaplanowała przekazanie takiej wiedzy dopiero w liceum), a to jako większy brzdąc wsadzi sobie papierową rurkę wypełnioną aktywnym filtrem węglowym z jednej strony, a suszem tytoniowym z drugiej, po to tylko, żeby spróbować czy dym ulatniający się z zapalonego papierosa jest rzeczywiście taki ohydny. Potem już wie, że jest ohydny, ale i tak spróbuje go drugi i piąty raz, bo ciekawość jest silniejsza. Przykład papierosa można zastąpić pierdyliardem innych rzeczy, których chęć spróbowania okazała się silniejsza od wiedzy, że dana rzecz smakuje jak nieprana skarpeta nigeryjskiego biegacza po udziale w maratonie. Swoją drogą – nie wiem jak smakuje taka skarpeta, ale spodziewam się jak może pachnieć więc śmiem insynuować, iż kawior z bieługi to to na pewno nie jest! Ale muszę przyznać – ciekawi mnie to. I tu jest problem... 

czytaj więcej

Możesz więcej niż myślisz...

Na początku był chaos... i tak już zostało.

Tytuł tego tworu pisanego sugerować może, niepodważalnie, że notka dotyczyć będzie czegoś w temacie nieładu, nieporządku, bałaganu, czegoś definitywnie niezorganizowanego, jednak w całej swojej niezorganizowanej naturze wzbudzającego moje zainteresowanie. Przewrotna nieco nazwa wpisu sugeruje, że owe "coś" o czym w notce za parę liter, zaczęło swój byt w chaosie i niezmiennie w tym chaosie pozostaje.

czytaj więcej

Możesz więcej niż myślisz...

Z wizytą u braci mniejszych

Songkhla to chyba idealna mieścina w tym niesamowitym i dziwnym kraju, do której mogłem trafić. Miasto, jak z resztą większość tajskich, jest nieco zaniedbane, pogrążone w tysiącach zapachów, które przeplatają się ze sobą, a dodając do tego tutejsze temperatury otrzymujemy mieszankę dla niektórych wybuchową. Pomimo tego uważam, że mogło być gorzej i po części czerpię radość z tego, że jestem tutaj, a nie np. w Bangkoku. I choć miasto to, podobnie jak tajska stolica nigdy nie zasypia, to jednak mam wrażenie, że życie tutaj płynie nieco wolniej.

czytaj więcej

Możesz więcej niż myślisz...

Fotograficzna dokumentacja ostatnich dni minionych

Jak już zdążyliście się zapewne dowiedzieć udało mi się wejść w posiadanie środka lokomocji przez co moja tajska, sielska egzystencja stała się jeszcze bardziej sielska. I cieszę się, że nie bardziej "tajska". W ostatnim zatem czasie przemierzam dosyć spore jak na wymieniony wcześniej środek lokomocji ilości kilometrów, niejako poznając okolicę i usytuowanie wszystkiego co w Songkhla ciekawe. I tak oto udało mi się wybrać na położoną niedaleko wyspę Ko Yo, na którą z obu stron można dostać się dzięki mostom Tinsulanonda

czytaj więcej

Możesz więcej niż myślisz...

Nowa jakość życia

W niedalekiej przeszłości moje tajlandzkie "jestestwo" wzniosło się na nowy, bardzo specyficzny i zaskakujący poziom. Specyficzny dlatego, że nigdy nie spodziewałem się, że stanie się tak jak zamierzam to zaraz opisać, ale jednak tak się stało.

czytaj więcej

Możesz więcej niż myślisz...

Sorry, taki mamy klimat

Wyruszając w podróż do Tajlandii jednym z największych pytań jakie siedziało w mojej głowie było pytanie o klimat, pogodę, wiatry, tsunami "and shit". Wiadomo przecież, że kiedy zabierasz się za podróż musisz się spakować, a tutaj od razu rodzą się setki pytań - co zabrać? Ciepłe ciuchy? A jak będzie padać? A jeśli przyjdzie ochłodzenie? Ile zabrać majtów, skarpet? Jakie buty?

czytaj więcej

Możesz więcej niż myślisz...

Amazing Thailand

Ten post jest zarchiwizowaną wersją dwóch postów na facebook'u - chciałem, żeby i tutaj się pojawiły, bo wydaje mi się, że są interesujące i nieco próbują przybliżyć schemat tutejszego życia, jego wygląd, zachowania i reakcje ludzi. 

czytaj więcej

Początek

Czytelniczko, Czytelniku!
Nie wiem jak z Tobą, ale ze mną jest tak, że każda większa zmiana w życiu wymusza na mnie potrzebę jeszcze większych zmian. Ostatnie chwile życiowe i te związane z karierą zawodową przyniosły nieoczekiwany splot pozytywnych okoliczności, które zaowocowały tym, iż moje przebywanie na planecie Ziemia zmieni drastycznie swój wyraz.

czytaj więcej