Niedziela, 22 października 2017r.

Imieniny: Halki, Filipa, Salomei

Strona główna / Kultura / Muzyczny Camping - to musiała być impreza

Okiem niepamiętających...

Muzyczny Camping - to musiała być impreza

Widownia Muzycznego Campingu w Lubaniu

Foto: Wiesław Schabowski

Tylko Ci, którzy aktualnie mają ponad 40 lat mogą jeszcze pamiętać Muzyczny Camping w Lubaniu. O imprezie powiedziano już bardzo wiele i warto przypomnieć młodszym mieszkańcom, że to właśnie w Lubaniu miał miejsce pierwszy festiwal rockowy w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. 

Zew wolności

Jest rok 1979. Życie w Polsce kontrolowane jest przez reżim. Muzyka stała się fenomenem o kolosalnej sile rażenia. Żelazna kurtyna nie była w stanie zatrzymać rocka, a młodzi ludzie dzięki muzyce odnaleźli swoją przestrzeń wolności. Tego typu imprezy stworzone przez władze miały być wentylem bezpieczeństwa dla sfrustrowanej młodzieży z subkultur. Muzyczny Camping w Lubaniu był pierwszym znaczącym festiwalem plenerowy w PRL-u, na którym wzorował się późniejszy Jarocin, a więc i Przystanek Woodstock. Impreza zorganizowana została przez oddział wrocławski Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego, lubański Urząd Miasta i jeleniogórski Wojewódzki Dom Kultury dokładnie w dniach 11-14.07.1979 r. To właśnie Lubań był miejscem zlotu hipisów i pierwszych punków z całego kraju, czujnie obserwowanym przez miejscową ludność, MO i ORMO.

Foto: pracownia52.pl 

Eksplozja w składzie nitrogliceryny 

No i doczekaliśmy się. Eksplozja w składzie nitrogliceryny – bo tak zapisze się w historii muzyki inaugurujący koncert Muzycznego Campingu – wstrząsnęła ciałami wielotysięcznej widowni. Rockowy żywioł zaborczo zagarnął w swe szpony nie tylko ciała, ale też myśli, słowa a nawet ubrania niektórych fanów.”relacjonuje wydawany w mikroskopijnym nakładzie „Wyskrobek Muzyczny” - codzienny biuletyn campingu, który spisywany był przez, jak sami o sobie piszą jego autorzy, „najtrzeźwiejszych kronikarzy”.

Lubań z dnia na dzień zmienił się nie do poznania. Miasto na co dzień spokojne i trochę nudnawe nagle nabrało zupełnie nowego oblicza, a to za sprawą wielotysięcznego tłumu, który przyjechał tutaj by być na niezliczonych koncertach w amfiteatrze, na lubańskim rynku oraz w salach przy ul. Kościuszki (wówczas Lenina) i Armii Krajowej (wówczas Świerczewskiego). A dobrą muzykę w Lubaniu prezentowali m.in.: Kombii, Porter Band, Hanna Banaszak, Maanam, Krystyna Prońko, Andrzej Zaucha, Kasa Chorych czy Jan „Ptaszyn” Wróblewski i wielu innych.  Ba! Pojawiły się nawet zespoły zagraniczne z USA i RFN. Jak wspominają uczestnicy festiwalu propozycji przygotowano tak dużo, że w ciągu trzech dni nie sposób było zobaczyć wszystkich zespołów, które się chciało. 

Wszędzie kolorowy tłum

Takie właśnie wspomnienie towarzyszy wszystkim, którzy tą muzyczną imprezę w naszym mieście pamiętają. Rozlani po całym mieście kolorowi młodzi ludzie – hipisi, punkowcy, którzy koczowali na Kamiennej Górze i we wszystkich lubańskich parkach. Ławki służyły im za łóżka, fontanna za umywalkę, a pobliskie działki za stołówkę. Atmosfera w całym Lubaniu była gorąca i chyba nie różniła się od tej znanej ze współczesnych festiwali. Wielu mieszkańców wciąż z łezką w oku wspomina tamte dni, które wyróżniły się na tle wielu innych szarych wschodów i zachodów słońc w komunistycznym Lubaniu.

Foto: pracownia52.pl 

Powtórka z rozrywki 

Po sukcesie pierwszej edycji, rok później w 1980 postanowiono imprezę powtórzyć w bardzo podobnej formie. Przed południem odbywały się otwarte dla publiczności próby solistów i zespołów w amfiteatrze, po południu koncerty w obu domach kultury. Wieczorem natomiast następowała chwila wyczekiwana przez wszystkich – całonocne granie w lubańskim amfiteatrze, które najczęściej kończyło się dopiero grubo po wschodzie słońca. Obsada festiwalu była równie dobra jak poprzednio, a dodatkowo na terenie położonego na zboczu Kamiennej Góry basenu codziennie wieczorem odbywały się dyskoteki. Jak relacjonują osoby pamiętające te wydarzenia drugi Muzyczny Camping minął niestety pod znakiem deszczu, a bawić się mogli tylko najwytrwalsi. Ulewy zalewały namioty i o ile artyści schronieni byli pod dachem lubańskiego amfiteatru, to widzowie musieli jakoś w takiej aurze wytrzymywać. Mimo wszystko Camping był udany i pewnie doczekalibyśmy się kolejnej edycji, ale..

Koniec zabawy

Legendą przekazywaną w naszej miejscowości z ust do ust, z pokolenia na pokolenie, stało się już twierdzenie, że Muzycznego Campingu w naszym mieście nie ma, bo ludzie skarżyli się, że przyjezdni wyjadają jabłka z prywatnych działek. Rzeczywiście trochę prawdy w tych słowach znajdziemy. Oto jak na łamach lokalnej prasy schyłek historii opisywał Zdzisław Bykowski:

W miesiąc po ostatnim campingu rozpoczęły się strajki na Wybrzeżu zakończone podpisaniem historycznych Porozumień Gdańskich i powstaniem „Solidarności”.  Na władze związkowe w całej Polsce runęło tsunami tłumionych przez dziesięciolecia krzywd, żalów i postulatów obywateli PRL. W pierwszym odruchu władze wystraszyły się i skwapliwie realizowały większość zgłaszanych wniosków. Oczywiście ta praktyka nie dotyczyła spraw o charakterze politycznym. M.in. w Lubaniu do miejscowej „Solidarności” ruszyło liczne w owym czasie lobby działkowców. Podnosili żale o dewastowanie ich ogrodów przez wygłodniałych campingowych gości. Do tego dochodziły prowincjonalne, gorszące legendy o hippiskach rzekomo kąpiących się nago w lubańskich fontannach. Konsekwencje tego były łatwe do przewidzenia.

Ówcześni działacze doskonale zdawali sobie sprawę, że towarzystwo zbierające się na takich imprezach nie było panującemu ustrojowi zbyt przychylne. Nikt nie widział więc potrzeby ulepszenia organizacji imprezy, aby uniknąć podobnych incydentów. Dla władz komunistycznych w tej sytuacji najprostszym rozwiązaniem było jej zlikwidowanie.

Pozostały tylko wspomnienia

Energia z Lubania nie poszła na marne. Idea została zasiana, szybko rozeszła się w całym kraju i tak powstał Muzyczny Camping w Brodnicy, Festiwal Młodych w Jarocinie oraz Blues nad Bobrem w Bolesławcu. O tym, jak wielkim wydarzeniem była impreza w Lubaniu, świadczą choćby wspomnienia osób tu występujących. Nawiązania do Muzycznego Campingu znajdziemy u Muńka Staszczyka, który wspomina w jednym z wywiadów rok 1980 jako ten, który zdeterminował jego życie – m.in. za sprawą odwiedzin naszej miejscowości. O Campingu wspomina także każda notka na temat Maanamu i Kory, bo to tutaj właśnie debiutował ten zespół. O lubańskiej imprezie przy okazji Jarocina wspomina także Marcin Jacobson – manager muzyczny, który wprost zaznacza, że to właśnie w naszym mieście odbył się pierwszy festiwal rockowy.

Foto: Facebook T.Love

Co jakiś czas niczym bumerang powraca pomysł wznowienia w Lubaniu Muzycznego Campingu, ale to temat na zupełnie inny artykuł…

 

W naszej galerii zobaczyć możecie zdjęcia z Muzycznego Campingu w Lubaniu wykonane przez Wiesława Schabowskiego.

Autor: red.
comments powered by Disqus