Środa, 28 czerwca 2017r.

Imieniny: Leona, Ireneusza

Strona główna / Oświata / Konflikt w "Adasiu"

"Młodzież kompletnie straciła zaufanie do kierownictwa"

Konflikt w "Adasiu"

Foto: eLuban.pl

Lubański "Mickiewicz" to marka sama w sobie już od wielu lat. Kształci nie tylko przyszłych lekarzy czy prawników, ale kształtuje też godną postawę wobec świata i samego siebie. Sprawdzian z postawy i siły charakteru przeszli tegoroczni maturzyści, gdy uznali sytuację w szkole za szkodliwą i złą. Co leży u podstaw konfliktu i dlaczego problemy szkoły stały się tematem publicznej debaty?

Jak w każdym konflikcie, każda ze stron ma swoje argumenty i racje, a zainteresowanie tematem jest ogromne. Uczniowie mają wiele zarzutów wobec dyrekcji ZSP im. A. Mickiewicza w Lubaniu i nie są w swej ocenie osamotnieni, bowiem mają spore poparcie rodziców i części nauczycieli. Absolwenci i mieszkańcy zabierają głos w sprawie na Facebooku.
Młodzież zarzuca dyrekcji, że ta ogranicza im udział w zajęciach pozalekcyjnych, brak porozumienia w nawet najbardziej prozaicznych sprawach, zawyżanie wyników próbnej matury poprzez przesuniecie jej z godziny 9 na 12 – tak by uczniowie znali zadania oraz zaniżanie poziomu nauczania poprzez zwalnianie wybitnych nauczycieli. Lista zarzutów jest długa i nie sposób jej tutaj opisać. Młodzież jednoznacznie określa swoje stanowisko w liście do naszej redakcji: „W szkole było tyle skandali, że nie mieści się to w granicach ludzkiego rozsądku. Wszyscy w tej placówce wiemy, że jedyną osobą, która jest na najlepszej drodze do całkowitej dyskredytacji „Adasia” jest Pani Marta Czarniecka. Dyrekcja jest niesamowicie upartą osobą, nie można wyrazić własnego zdania. Manipuluje ludźmi i nigdy nie przyznaje się do tego co mówiła wcześniej. Ile krzywd i nietuzinkowych, irracjonalnych sytuacji musi się wydarzyć by ktoś z „góry” przekonał się, że Pani Marta Czarniecka nie jest osobą odpowiednią i kompetentną swojego stanowiska?”

O konfliktach w szkole mówiło się już w zeszłym roku. W tym roku przyczyną eskalacji konfliktu na linii dyrekcja-uczniowie była sprawa Pani Renaty Czuj, nauczycielki języka polskiego, dla której miało zabraknąć godzin w przyszłym roku szkolnym. Uczniowie i rodzice obawiając się zwolnienia cenionej i lubianej nauczycielki, wskazują na drugie dno tej kwestii. Mianowicie, dopatrują się przyczyn problemów Pani Czuj w tym, że nauczycielka może wygrać z obecną dyrektor w czerwcowym konkursie na dyrektora ZSP im. A. Mickiewicza w Lubaniu.
Zawrzało. Swoje opinie na temat „upadku” szkoły zaczęli wyrażać nie tylko obecni maturzyści, ale również absolwenci i mieszkańcy Lubania - wszystkim leży na sercu dobro „Adasia”, a pamiętać należy, że to właśnie młodzież jest bezpośrednim obserwatorem i uczestnikiem szkolnego życia, dlatego nie można bagatelizować ich opinii.

Zapytaliśmy Kazimierza Kiliana, radnego powiatu co sądzi o zarzutach stawianych przez uczniów i rodziców.

Rozmawiałem ze starostą i członkami zarządu powiatu o naszym ogólniaku szerzej. Oczywiście rozmowy dotyczyły również Pani Czuj, którą zresztą bardzo cenię jako humanistkę i polonistkę. Jednak rozmawialiśmy przede wszystkim o szkole jako takiej i niepokojących zjawiskach jakie się pojawiają od jakiegoś czasu, już w tamtym roku odbierałem sygnały, że szkole odbierane jest dobre imię i prestiż, że dzieje się źle. Spotkaliśmy się również ze związkami zawodowymi. Jestem szczerze zaangażowany i przekonany, że uda się konflikt rozwiązać. W pełni popieram protest młodzieży i widzę uzasadnienie do tego, są to niepokojące zachowania dyrekcji szkoły. Młodzież kompletnie straciła zaufanie do kierownictwa. Jednak jestem dobrej myśli, starosta jest bardzo zaangażowany i z pewnością problemy szkoły zostaną rozwiązane.

Pani Renata Czuj w rozmowie z naszą redakcją nie chciała zajmować stanowiska w sprawie, zaznacza jedynie, że nie jest inicjatorką aktywności uczniów. Natomiast dyrektor ZSP im. A. Mickiewicza, Marta Czarniecka udzieliła nam wyczerpującej odpowiedzi w sprawie zarzutów uczniów i rodziców:

Uczniowie są buntowani przez jedną Panią. Przed maturą powinni zajmować się nauką i nie wiem dlaczego zajmują się zupełnie czym innym. Żadna szkoła w powiecie nie pracuje w soboty. Kiedyś odbywały się zajęcia dodatkowe dla maturzystów w soboty i było to moje dobre serce. Niemniej jednak ZNP i nauczyciele zakwestionowali pracę w soboty i od września takie zajęcia się nie odbywają. Każdy uczeń może mieć zajęcia dodatkowe, wtedy kiedy umówi się z nauczycielem po swoich zajęciach planowych. Szkoła jest do dyspozycji uczniów od poniedziałku do piątku, do godziny 22, jeśli ktoś zarzuca, że jest inaczej to bardzo łatwo to sprawdzić, mamy monitoring zarówno przed szkołą jak i na korytarzach.
Moim zdaniem, kiedy pracownik szkoły, a już nauczyciel, dzieli się swoją sytuacją zatrudnienia z uczniami i rodzicami, nie przychodzi na spotkania, nie rozwiązuje problemów, nie pisze pisma do pracodawcy to jest to wysoce nieetyczne. Uczniowie nie są absolutnie stroną w sprawach zatrudnienia. 4 maja mamy już pierwszy egzamin maturalny i to jest teraz najważniejsze. Z mojej strony nie ma absolutnie żadnej, podkreślam żadnej postawy negatywnej wobec nauczycieli, uczniów i rodziców. Nie zgadzam się tylko na pomówienia, które już miały wydźwięk. W zeszłym roku Rada Powiatu zebrała wszystkie skargi, które były i uznała, że nie mają podstaw prawnych, nawet rodzic, który podpisał się pod skargą nie stawił się na posiedzenie Rady, po prostu nie chciał konfrontacji, nie chciał rozmowy ze mną. Jesteśmy jedną z sześciu dolnośląskich szkół, która przez ostatnie pięć lat bardzo efektywnie pracuje i przygotowuje kandydatów na Politechnikę. Osiągamy wysokie wyniki jeżeli chodzi o te przygotowanie. Moją rolą jako dyrektora jest zapewnienie warunków do nauczania. Sama wkładam bardzo dużo wysiłku, aby uczniowie mogli doświadczać zajęć laboratoryjnych, a każde 45 minut lekcji było w pełni wykorzystane przez nauczycieli. Jestem dyrektorem aktywnym, zawsze warto ze mną rozmawiać, rzetelnie wykonuję swoje obowiązki, ale bardzo przestrzegam zasad organizacyjnych i prawa. Niezadowoleni uczniowie to grupka około 30 osób, to jedna klasa.

Rzeczywiście w rankingach „Perspektyw” lubański Mickiewicz wypada zupełnie dobrze, wyniki matur i odsetek uczniów dostających się na wymarzone studia od wielu lat nie spada, a nawet się podnosi. Co więcej, kluczowa w ocenie efektywności szkoły „edukacyjna wartość dodana” również pozytywnie wpływa na miejsce „Adasia” w rankingach. Jednak uczniowie podnoszą, że za dobrymi wynikami kryją się kosztowne korepetycje, ciężka praca nauczycieli i ich samych, a na wsparcie kierownictwa szkoły liczyć nie mogą.
Nauczyciele bardzo dużo pracują tak jak pracowali, natomiast opinia publiczna odbiera atmosferę w szkole i łączy ją z dydaktyką. Jako rodzice widzimy jak niedoceniane jest zaangażowanie i praca nauczycieli. Poziom nauczania jest nadal wysoki, jednak postawa dyrekcji jest szkodliwa dla uczniów i szkoły, i spowodowała utratę naszego zaufania. – tak o sytuacji w ogólniaku piszą na redakcyjną pocztę rodzice uczniów.

Atmosfera wokół szkoły tuż przed rekrutacją nie jest najlepsza, choć wyniki szkoły nadal są dobre, a nauczyciele zaangażowani. Konflikty personalne czy kadrowe zdarzają się w każdej instytucji i ich rozwiązaniem zajął się już organ prowadzący, którego wstępną decyzję poznamy 9 maja. Ostateczne rozstrzygnięcia nastąpią pod koniec maja. Tylko, a może aż tyle, że szkolnej atmosfery nie jest w stanie oczyścić, a odbudowanie zaufania i porozumienia będzie musiało potrwać. Do tematu z pewnością jeszcze wrócimy.

Autor: red.
comments powered by Disqus