Środa, 28 czerwca 2017r.

Imieniny: Leona, Ireneusza

Strona główna / Rozmaitości / Widziano łosie?

Przechodziły dostojnie przed maską

Widziano łosie?

Od lewej: łoś, daniel

Foto: wikipedia- Rayan Hagerty/pixabay.com

W ostatnim czasie do dolnośląskich lasów zaczynają wracać gatunki zwierząt, które nie były widywane latami. Normą są borsuki i wilki, zaczynają pojawiać się też rysie. Nasza czytelniczka poinformowała o rzadkim spotkaniu, w trakcie majowego weekendu, na drodze K30 w miejscowości Wyręba. Według niej, widziano tam łosie!

Czytelniczka w liście do redakcji pisze, że gdy jej mężczyzna wracał 2 maja około godziny 23. z pracy, na drodze K30, na wysokości zjazdu do Wyręby pojawiły się łosie! - Najpierw na jezdnię wszedł samiec, zatrzymał się na środku drogi, obejrzał za siebie czy samica idzie za nim i dopiero ruszył dalej, sytuacja pozwoliła na to, aby dokładnie im się przyjrzeć. Przechodziły dostojnie przed maską. Na 100% łoś - miał łopaty na głowie, ten drugi mniejszy i bez poroża. Całe szczęście, że partner w porę wyhamował jak i jadące za nim pojazdy. Niestety nie miał aparatu ani kamery żeby to zarejestrować. Jadąca za nim laweta jeszcze chwilę stała, może ktoś robił zdjęcia?

Z relacji czytelniczki wynika, że zwierzęta przechodziły od strony Siekierczyna w stronę Wyręby i było sporo czasu, aby się przyjrzeć.

O możliwość spotkania w naszych lasach łosi zapytaliśmy leśników i myśliwych. Jedni i drudzy twierdzą zgodnie, że od lat na naszym terenie nie obserwowano łosi. - W końcówce lat 70-tych w nadleśnictwie Świeradów i w leśnictwie Platerówka zinwentaryzowanych było około 11sztuk. Mieszkały na hałdach w Turowie, wędrowały granicą, bywały na Hali Izerskiej, schodziły w dół i wracały na bagna i zarośla kopalni odkrywkowej. O ile mnie pamięć nie myli ostatnia pozyskana sztuka była w 94 roku, łosza 220 kilogramów. Był wówczas plan, aby je uśpić i wywieźć na wyspę Wolin. Na pewno były trzy przypadki skłusowania, ale ostatecznie nie wiem jak to się skończyło. Od końca lat 90-tych w Nadleśnictwie Świeradów nie zinwentaryzowano tego gatunku – mówi leśniczy, Zbigniew Grambowski z Leśnictwa Niedźwiedzia Góra.

Z kolei w ostatnim czasie w Nadleśnictwie Pieńsk prowadzono inwentaryzację zwierzyny, jednak i tam nikt łosia nie wypatrzył. Potwierdzono, że zwierzęta te ostatnio widziane były na naszym terenie ponad 20 lat temu.

Leśnicy sugerują, że prędzej widziano daniela, którego poroże również ma charakterystyczne łopaty. Gatunek ten najliczniej występuje w zachodniej Polsce, właśnie w województwach lubuskim i dolnośląskim. Zgodnie z przeprowadzoną inwentaryzacją tylko w dwóch obwodach łowieckich „Bażant” Zawidów i „Diana” Bogatynia liczbę danieli oszacowano na 26 sztuk.

Daniel jest gatunkiem obcym w faunie Polski. Jednak ze względu na jego możliwości adaptacyjne od wieków był chętnie przenoszony. W Polsce daniele pojawiły się już w XIII wieku na Śląsku. W ostatnich latach w całej Polsce liczebność daniela w hodowlach i żyjących na wolności szacuje się na 15 400 osobników.

Tym co wskazywałoby na spotkanie z danielem jest widoczna różnica w wielkości pomiędzy bykiem a łanią i podobieństwo poroża. Z drugiej strony czytelniczka pisze o 100% pewności. W chwili obecnej trudno stwierdzić co faktycznie było widziane. Brać jednak pod uwagę można najbardziej nieprawdopodobne historie, bowiem nie tak dziwnych gości widywano w naszych lasach. "Najbardziej przypominało niedźwiedzia".

Autor: red.
comments powered by Disqus