Niedziela, 17 grudnia 2017r.

Imieniny: Olimpii, Lazarza, Floriana

Strona główna / Wywiady / Burmistrz Leśnej odpowiada

Pierwszy wywiad z Mirosławem Markiewiczem

Burmistrz Leśnej odpowiada

Rozmowę z Mirosławem Markiewiczem przeprowadziliśmy 1 grudnia w chwilę po jego zaprzysiężeniu na stanowisko burmistrza. W ten sposób redakcja eLuban.pl towarzyszyła burmistrzowi w chwili gdy po czterech latach nieobecności po raz pierwszy wszedł do swojego gabinetu.

Zacznijmy może od tego czego nie było kiedy skomentować, czyli wypuszczonych przez Pana tuż przed ciszą wyborczą materiałach, które przez część mieszkańców uznane zostały jako chwyt poniżej pasa. Nie ma Pan sobie nic do zarzucenia w tej sprawie? 

Czy ja nie mogę opublikować wywiadu przeprowadzonego ze sobą? Nie naruszyłem niczyich dóbr. Nikogo nie obraziłem. Postawiłem tam kilka pytań, które wynikają z tego, że burmistrz Jan Surowiec nigdy nie starał się na nie wcześniej udzielić odpowiedzi i prawidłowo informować mieszkańców. Podam prosty przykład. W trakcie spotkań z mieszkańcami Jan Surowiec mówił, że zastał gminę w finansowej ruinie. A ja na koniec mojej kadencji zostawiłem prawie 5 milionów złotych na lokatach i rachunku bieżącym do dyspozycji nowej władzy. Zadłużenie gminy wynosiło 6,5 mln, a teraz jest to 7,8 mln. Cóż z tego, że burmistrz wydał obligacje i spłacił tym kredyty zaciągnięte? Te obligacje trzeba będzie wykupić. To zabieg czysto techniczny i to jest zadłużenie gminy. Czemu nikt o tym nie mówił? Moje pytania nikomu nie uwłaczały. Byłem jedynie przekaźnikiem głosów, które usłyszałem od mieszkańców, którzy nie zawsze mieli odwagę i sposobność by zadać je samodzielnie. Uważam, że gdyby Jan Surowiec był otwarty na ludzi i z nim rozmawiał to bez wywieszenia jednego plakatu w cuglach wygrałby te wybory.

Tak się jednak nie stało. Grecki filozof Heraklit z Efezu powiedział, że: „nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, bo już napłynęły do niej inne wody”. Pan wraca do urzędu, ale po czterech latach jest to już inne miejsce. Jak Pan ocenia to co działo się przez cztery lata w urzędzie, ale także zmiany jakie zaszły w mieście i gminie? Jest lepiej czy gorzej?

- Trudno poruszać się do przodu i uznawać to za coś negatywnego. Wszystko powinno zmierzać ku lepszemu – taka maksyma przyświecała mi i moim współpracownikami i staraliśmy się ją realizować przez 12 lat i także przez ostatnie cztery lata burmistrz osiągnął pewne założone cele. Możemy jedynie dywagować czy jedno czy drugie zadanie było ważniejsze. O tym właśnie mówiłem zaraz po ślubowaniu – wszystkie nasze cele powinny być akceptowane przez społeczeństwo, spełniać oczekiwania wyborców i tego właśnie będę się trzymał w mojej działalności.

Jeżeli już jesteśmy przy zadaniach. Jak ocenia Pan listę spraw, które wymagają zakończenia opublikowaną przez pańskiego poprzednika? 

- Konkretniej będę mógł się ustosunkować dopiero po spotkaniu z pracownikami merytorycznymi urzędu. Muszę dowiedzieć się kto dokładnie odpowiada za realizację konkretnych zadań, na jakim etapie są prace i w jakim stadium realizacji jest dane zadanie. Wówczas będziemy rozstrzygnąć co dalej. Może się okazać, że część zadań z tej listy jest de facto w powijakach, ale jeszcze jest za wcześnie, żeby to wyrokować. Oczywiście nie odcinamy się całkowicie od tego co było. Pozytywne zmiany, które zostały rozpoczęte z pewnością będziemy kontynuować.

No to teraz o tych mniej pozytywnych Pana zdaniem działaniach. Chodzi o gazetę samorządową „Panorama Leśnej”. Ocenił Pan ją w kampanii wyborczej bardzo negatywnie i Jan Surowiec po przegranych wyborach zawiesił dalsze publikacje. Co teraz z tym czasopismem się stanie? Będzie się dalej ukazywała czy nie? Coś się zmieni?

- Będzie nowa formuła gazety samorządowej. Przykro mi, że Pan Surowiec w taki sposób zareagował. To nie jest jego prywatne czasopismo – płacą za nie wszyscy podatnicy. Wsłuchując się w głosy naszych wyborców w czasie minionej kampanii dostrzegliśmy potrzebę zmian. Gazeta potrzebuje  konkretnego przeredagowania, aby tych istotnych wiadomości dla mieszkańca gminy było zdecydowanie więcej i niekoniecznie pojawiały się informacje jedynie o tym co jest dobre, ale także jakie napotykamy trudności w trakcie realizacji poszczególnych zadań, bowiem nigdy nie ma jedynie blasków działalności. Zawsze pojawiają się także cienie. Tak musi być i społeczeństwo powinno wiedzieć o wszystkim. Ja na przykład dopiero, gdy kolokwialnie mówiąc „sikorki zaczęły ćwierkać” dowiedziałem się, że prowadzona jest przez gminę sprawa Panów Sikorskich. I nie wiem czy ktoś z mieszkańców wie na jakim to jest etapie, co jest z tym związane i jakie skutki finansowe z tego powodu może ponosić gmina? Ja sam dopiero, gdy jutro będę miał wgląd do dokumentów będę miał pewność co się w tej sprawie dzieje. Gdy będzie wiadomo więcej o sprawie na pewno do niej wrócimy. 

Wracając do listy zadań, którą zostawił Pana poprzednik. Tam pojawiają się także punkty, które zostały zaniedbane jeszcze za pana kadencji, np. pawilon sportowy w Pobiednej, który użytkowany był bez stosownej dokumentacji, źle wykonany remont remizy OSP w Złotnikach Lubańskich czy dach w przedszkolu, który natychmiast zaczął przeciekać. To są jawne przytyki do pana osoby? Takich rzeczy jest tam więcej. To złośliwość, kłamstwo?

- Nie. To ani złośliwość, ani kłamstwo. O ile dobrze pamiętam to pawilon był wybudowany prawidłowo, ale ponieważ cały obiekt w Pobiednej tworzony był w dużej mierze siłami społecznymi i gmina jedynie dołączyła się do pomocy. W całej tej sprawie chodziło o dobudowaną komórkę na sprzęt. W ramach tego pozwolenia, które istnieje. Z tego co sobie przypominam zabrakło pieniążków na ten cel i to zostało przed samymi wyborami zostawione samo sobie i nieoddane do użytkowania.

Remiza OSP w Złotnikach Lubańskich. Czysto techniczna sprawa, nie wiem jak mam się do tego w tej chwili ustosunkować. Jeśli jest to faktem, a wszystko wskazuje na to, że jest, tam był przecież kierownik budowy, był inspektor nadzoru, trzeba będzie to sprawdzić. Oczywiście nie wiem jeszcze czy były jakieś prawne posunięcia w stosunku do kierownictwa budowy poprzez mojego poprzednika.  W urzędzie powinny być projekty z tamtych czasów, trzeba do nich wrócić i skoro był zaprojektowany wieniec powinien być on przez wykonawcę zrobiony i nadzorowany przez inspektora nadzoru. Nic innego na dzień dzisiejszy w tym temacie powiedzieć nie mogę, sprawa będzie drążona. 

Co do trzeciej sprawy. Ja do końca mojej kadencji nie słyszałem o żadnych problemach z dachem w przedszkolu. Rzeczywiście wydawało nam się, że było to zrobione dobrze, rzetelnie i nie było żadnych uwag ze strony Pani dyrektor prowadzącej to przedszkole. Na jakiej podstawie były burmistrz stawia takie sądy? Czy są jakiekolwiek dokumenty stwierdzające, że były przecieki w dachu? Przecież takie prace objęte są gwarancją, rękojmią. Na pewno wykonawca zostałby wezwany do naprawy. 

Czy będzie kontynuacja współpracy z gminami: Świeradów, Olszyna, Mirsk i Jindrychovicami odnośnie budowy Single Tracków – jednokierunkowych ścieżek rowerowych wokół zalewu i przywróceniem połączenia kolejowego na trasie Mirsk – Jindrichovice.

Nie znam na dzień dzisiejszy tego tematu jednak uważam, że przywrócenie połączenia z Mirska do Jindrichovic przez Wolimierz i Pobiedną za bardzo fajny pomysł mogłoby to turystycznie bardzo ożywić nasz region. Podobne rozwiązania widziałem w Niemczech i świetnie to funkcjonowało. Z kolei Single Tracki świetnie się sprowadzają w Świeradowie i na pewno podniosłyby atrakcyjność naszego terenu. Nie wiem na jakim etapie są porozumienia pomiędzy gminami, ale będziemy starali się działać w tym kierunku, zwłaszcza, że w moim programie wyborczym znalazły się właśnie ścieżki rowerowe. 

ZUK zmienił się w Synergię. Jak pan ocenia tę zmianę i co teraz stanie się z tą spółką? Prezes złożył dymisję. Kto stanie teraz na jej czele?

Trudno mi odpowiedzieć na te pytania, bowiem kiedy odszedłem z urzędu w 2010 roku to jeszcze istniał Zakład Usług Komunalnych i to nowy burmistrz Jan Surowiec wraz ze swoim współpracownikami tworzył spółkę Synergia. Aby dokładnie ocenić sytuację, muszę dowiedzieć się więcej na temat kondycji finansowej tego przedsiębiorstwa. Nie chciałbym teraz całościowo oceniać jej działalności. Zmiana ZUK-u na spółkę wśród samych mieszkańców budzi mieszane uczucia. W rozmowach pojawiają się propozycje, aby powrócić w zakresie obsługi gospodarki mieszkaniowej do referatu w Urzędzie Miasta. Temu jednak się trzeba przyjrzeć. 

Co do osoby Pana Duchnika to o jego odejściu dowiedziałem się z plotek. Wiem, że rada nadzorcza ogłosiła już konkurs na to stanowisko. Powiem od razu, ja nie mam tam swojego kandydata, nawet musiałbym się bardzo mocno zastanawiać czy w pobliżu jest ktoś kto spełniałby warunki do prowadzenia spółki.

W Pana programie wyborczym pojawiły się zapowiedzi, że w magistracie zatrudniani bedą jedynie mieszkańcy Leśnej. Sprawa zainteresowała wielu mieszkańców i była przyczyną do powstawania pytań – czy to oznacza, że w urzędzie szykują się zwolnienia?

Takie rozumienie tej sprawy wynika z niedoczytania mojego programu wyborczego. Tam jest wyraźnie napisane, że pojawią się preferencje dla mieszkańców gminy Leśna na nowopowstające, wolne stanowiska. Moją intencją nie było tutaj w żadnym wypadku budzenie niepokoju wśród pracujących w urzędzie. Tak jak mówiłem po moim ślubowaniu: ja nie jestem myśliwym, który poluje na zwierzynę, bo jest nie moja. Gdy ja odchodziłem z urzędu to nie była w nim zatrudniona ani jedna osoba spoza gminy. Teraz jest to około 16 osób. To wcale nie oznacza, że ja tych pracowników zaraz zwolnię. Na miłość boską! Ja z kimś muszę pracować! Dobre, merytorycznie przygotowane osoby, które dalej będą uczciwie i prawidłowo wykonywać swoje obowiązki, będą lojalne i stworzą zwartą, mocną grupę, na pewno zostaną na stanowiskach. Ja wiem od pracowników, że atmosfera wcześniej wcale nie była za ciekawa… 

Z drugiej strony pojawiają się głosy, że to za Pana czasów w urzędzie było bardzo bezstresowo i rozwiąźle. 

Obiecuję, że nie będzie żadnego rozluźnienia – już do tego dorosłem. Teraz będzie trzymana dyscyplina i na pewno nie będę spuszczał z tonu. Ostatnie cztery lata były dla mnie okresem, w którym mogłem wyciągnąć wnioski i tak też zrobiłem.

Wiemy już, że na stanowisko wiceburmistrza powołał Pan Gabrielę Pijanowską a miał nim być pan Edward Smusz. Ludzie głosowali na wasz zespół teraz czują się okłamani.

Pojawiło się sporo szumu informacyjnego w związku z tym, że w kampanii wyborczej mówiliśmy, że moim zastępcą zostanie Edward Smusz. Szczerze powiem, że przez blisko dwa tygodnie po wyborach „męczyliśmy” Edwarda. Staraliśmy się go za wszelką cenę przekonać. Niestety w ubiegły piątek zapewnił on nas, że nie zostanie zastępcą burmistrza. Podawał różne przyczyny ja na ich temat nie chcę się wypowiadać, lepiej jak on sam o nich opowie. Tak więc jeśli ktoś rezygnuje nie mogę dalej z nim prowadzić pertraktacji, a czy to jest kłamstwo wyborcze? Nie wiem.  Ja mogę być kozłem ofiarnym i stanąć oko w oko z wyborcami, którzy poczuli się oszukani. Stąd też powołanie, o którym Pan mówił. Bardzo szybko musiałem dokonać pewnych zmian w moim planie. I dziś już poznaliśmy pierwszą osobę, którą wybrałem do mojego najbliższego otoczenia.

A co w takim razie ze stanowiskiem sekretarza? 

W najbliższych dniach to również się wyjaśni.  

A czy ma Pan już kogoś na myśli? 

Jeszcze za wcześnie by mówić o personaliach, ale tak, mam kogoś na myśli.  Nie mogę jednak zdradzić jeszcze konkretnych personaliów tej osoby.

Kolejne ważne stanowisko w urzędzie, czyli skarbnik.

W poprzednich latach to był mój najbliższy współpracownik. To bardzo istotne stanowisko i jest kluczowe dla całego urzędu. Ja nie znam jeszcze Pani skarbnik. Jesteśmy umówieni na spotkanie i wtedy na pewno będę miał lepszy pogląd na sytuację. Jednak wymiana skarbnika teraz, „na wejściu” byłaby błędna. Skarbnika można zwolnić w przypadku, gdy popełnia znaczące błędy, które później wytykane są przy kontrolach Regionalnej Izby Obrachunkowej. W przeciwnym razie nie ma takiej potrzeby, bo oznacza to, że swoje obowiązki wypełnia on w sposób prawidłowy.  

Na zakończenie trudne pytanie, bo o sprawy osobiste. Chodzi o problemy z alkoholem. Pewna grupa mieszkańców nie wierzy, że poradził Pan sobie z tą kwestią. 

Jak mnie widzą tak mnie piszą. Niech mieszkańcy mówią to co widzą. Natomiast prosiłbym o niedywagowanie w tej kwestii. Oczywiście miałem problem – przyznaję, ale potrafiłem doprowadzić się do porządku i wrócić. Oczywiście to nie jest proces, który może zostać zamknięty w kilka miesięcy. Muszę panować nad sobą już do końca życia. Skoro podjąłem się pełnienia tak ważnej funkcji to nie po to, żeby za miesiąc, rok czy dwa lata ktoś mi z tego powodu wkładał palca w oko. Ja sam się pilnuje, a mieszkańcy jeśli chcą to mogą mi w tym pomóc. 

Dziękujemy za rozmowę.

Autor: red.
comments powered by Disqus
Uwaga! Oblodzenie- możliwe śliskie drogi. Prośimy zachować ostrożność!