Czwartek, 19 stycznia 2017r.

Imieniny: Henryka, Mariusza, Marty

Strona główna / Wywiady / Koni to ja raczej nie lubiłam

Wywiad ze zdobywczynią II miejsca w jeździectwie na AMP we Wrocławiu

Koni to ja raczej nie lubiłam

Co rusz słyszymy o sukcesach lubańskich sportowców, jednak mało kto wie, że jedna z mieszkanek Lubania odnosi sukcesy w dość oryginalnej i wymagającej dyscyplinie jaką jest jeździectwo. Pretekstem do wywiadu z Idą Wasilik było zajęcie przez nią drugiego miejsca w Akademickich Mistrzostwach Polski w Jeździectwie, które odbyły się w ubiegły wekeend we Wrocławiu.  Konkurując z 250 jeźdźcami z całej Polski, Ida na ogierze o wdzięcznym imieniu Agat, reprezentowała Uniwersytet Zielonogórski.

Cieszymy się, że znalazłaś chwilę aby z nami porozmawiać. Opowiedz nam o zawodach, z ktrórych przywiozłaś srebrny medal.

Zawody we Wrocławiu trwały cztery dni, a rozpoczyna je przegląd weterynaryjny. Trzeba biegać z końmi, wszystko oglądają weterynarze, nawet jeden się do mnie przyczepił czy to jest wałach czy ogier bo niby miał inaczej w paszporcie napisane, ale później się okazało, że weterynarz miał takie poczucie humoru, już myślałam, że o czymś nie wiem (śmiech).  Po przeglądzie w piątek zaczęły się starty, w pierwszym półfinale, gdzie startowali wszyscy, udało mi się przejechać na czysto i bez zrzutek dzięki temu zajęłam 12 miejsce. W drugim półfinale, w sobotę udało się i też miałam czysty przejazd, byłam trzecia i przeszłam do finału. W finale zajęłam II miejsce, ale w "rozgrywce", w której jest sześć przeszkód i pokonuje się je na czas, zajęłam VI miejsce. Zagapiłam się. Przegrałam o trzy sekundy. Pojechałam za drzewem, a miałam pojechać przed drzewem, zorientowałam się jak już było za późno. Mimo to w ogólnej klasyfikacji uniwersytetów dało mi to II miejsce. Niestety tak bywa.

Jeździectwo, które uprawiasz to dyscyplina olimpijska masz jakieś plany, jakieś możliwości?

Wybieram się na olimpiadę, tak za trzydzieści lat, (śmiech) naprawdę, na olimpiadzie startują zawodnicy, którzy maja 40 lat i to są młodzi jeźdźcy. Słyszałam, że kiedyś pojawił się jeden zawodnik, który miał 39 lat to wszyscy się dziwili. Jazda konna to przede wszystkim technika i potrzeba tyle czasu, aby ją wyrobić. Więc się szykuję na olimpiadę, niestety mój Agat już nie pojedzie, ale ja spróbuję.

Jak wyglądają przygotowania do zawodów?

Treniengi, treningi, codziennie treningi, przez cały rok. Co prawda zimą nie mam gdzie jeździć i to jest mały problem. Może być siłownia, ale w jeździectwie pracują zupełnie inne partie mięśni i tego tak naprawdę nigdzie indziej się nie wyćwiczy, ale koń trenuje – sam biega (śmiech). On w tym zespole jest ważniejszy, bo musi mieć mięśnie, siłę, ja tu jestem dodatkiem i jakoś sobie radzę. Jeździectwo to nie tylko trening trzeba zajmować się koniem, a to jest czasochłonne, więc po pracy od 15.30 do 22 codziennie jestem w stadninie.

Jak zaczęła się przygoda z końmi?

Koni to ja raczej nie lubiłam. Psy, koty to tak, ale konie nie, (śmiech) i trochę na siłę to było. Tato kupił pierwszego konia, potem drugiego, trzeciego, czwartego i niechętnie ale zaczęłam jeździć. Na początku mi nie szło, ale później urodził się Agat i zmusił mnie do tego. Stało się tak bo jeździł u nas chłopak, który startował w zawodach, ale zaczęliśmy się kłócić i tato powiedział, że go odeśle do innej stadniny, ale ja będę musiała jeździć na Agacie.  Agat to ogier, i nie było to takie proste, tym bardziej że wtedy jeszcze praktycznie nic nie umiałam, ale powiedziałam: dobra będę jeździła.

Czyli tak od razu skok na głęboką wodę. 

Tak, no i jeżdżę. Dogadaliśmy się z Agatem. W jeździe konnej, trzeba stworzyć parę, to nie jest tak łatwo. To, że ja chcę przeskoczyć przeszkodę to jeszcze nic - jak on nie będzie chciał, to nic z tego nie będzie. Konie mają umysł trzyletniego dziecka, bywają specyficzne, trudne, czasem ciężko się z nimi dogadać, trzeba je rozumieć. A my sobie rozmawiamy, rozumiemy się i tak już pięć lat.

Czy Agat jest z jakiejś znanej stajni?

O, to też jest historia (śmiech). Na zawodach ogólnopolskich, gdzie startuję z tymi lepszymi zawodnikami, bardzo popularne są konie z zagranicy. Zawodnicy kupują dobrego konia i mówią, że to jest ich koń, a Agat jest mój, urodził się w tej stadninie, tu się wychował i Ja mogę mówić, że to jest mój koń. Agat ma tu mamę z całą rodziną.

Jak to jest,  że do koni zwykle ciągną kobiety?

Tak jest, ale najlepsze jest to, że więcej jeździ dziewczyn, a w zawodach startują faceci. Do rywalizacji w zawodach trzeba mieć silną psychikę i w tym mężczyźni są lepsi. 

Czy przy skokach przez przeszkody jeździec też musi być drobnej budowy ciała?

Nie, w skokach i ujeżdżeniu nie gra to roli, tu dobiera się konia do jeźdźca tak więc można być grubym, chudym, wysokim, niskim. Dżokeje startujący w wyścigach muszą być drobni, na dżokeja nawet ja jestem za gruba (śmiech).

Czy planujesz starty w innych dyscyplinach?

Raczej nie, ujeżdżenie mnie nudzi, to jest ta dyscyplina gdzie koń "tańczy". Choć może kiedyś spróbuję WKKW czyli Wszechstronny Konkurs Konia Wierzchowego. Są tam skoki, kros i ujeżdżenie, ale to przyszłość.

Dzięjujemy za rozmowę i życzymy dalszych sukcesów.

Autor: red.
comments powered by Disqus