Piątek, 24 marca 2017r.

Imieniny: Marka, Gabriela, Katarzyny

Strona główna / Wywiady / "Aktualnie właściwie nie ma czegoś takiego jak ochrona zasobów geologicznych"

Wywiad z Agnieszką Wierzbicką

"Aktualnie właściwie nie ma czegoś takiego jak ochrona zasobów geologicznych"

Na naszym portalu informowaliśmy niedawno o konsultacjach w sprawie zagospodarowania terenu m.in. Liściastej Góry. Na temat kamieniołomów, ich działalności i ewentualnych konsekwencjach gospodarki surowcami rozmawialiśmy z Agnieszką Wierzbicką, kierownikiem Regionalnego Centrum Edukacji Ekologicznej.

eLuban: Skąd powracająca dyskusja o Liściastej Górze? Dlaczego stała się tak ważnym punktem na mapie zarówno obrońców przyrody, jak i kamieniołomów?

Agnieszka Wierzbicka: Zacznijmy od tego, że cały teren powiatu lubańskiego i część powiatu lwóweckiego jest  to obszar pozostałości powulkanicznych, czyli każda niemalże górka to jest albo fragment pokrywy wulkanicznej, albo jakiegoś niewielkiego wulkanu. To z jednej strony bardzo ciekawy i urozmaicony krajobraz, z drugiej jednak przekleństwo, bo każde takie wzniesienie to potencjalny kamieniołom. Jeszcze w czasach niemieckich powstawały niewielkie wyrobiska. Aż do lat 60. praca odbywała się tam ręcznie - wybierano złoża tam, gdzie były łatwo dostępne i przemieszczano się dalej, a te miejsca przejmowała przyroda. Po wojnie sięgnięto do niektórych z tych kamieniołomów – stąd wielka dziura w Lubaniu, Grabiszycach. Przez długi czas na Górę Liściastą nikt nie spoglądał, chociaż jest to prawdopodobnie pozostałość wielkiego stratowulkanu, bo były inne, łatwiej dostępne tereny.

eLubań: Co, więc spowodowało ostatnie zainteresowanie Liściastą Górą? 

Agnieszka Wierzbicka: Liściasta Góra cały czas kłuła w oczy i już wcześniej, co jakiś czas sobie o niej przypominano. Nie ma w tym nic nienormalnego – jest popyt na dany surowiec, trzeba stworzyć podaż. Jednak ja osobiście się zastanawiam, czy zapotrzebowanie naprawdę jest tak duże? W naszym rejonie już pracują wielkie kopalnie – na Bukowej Górze, w Grabiszycach, Rębiszowie, jak również w sąsiednich powiatach. Pojawia się pytanie: „Czy tych kamieniołomów nie jest już wystarczająco?”.

eLubań: Skoro wszyscy widzą w tym inwestycje, to chyba zapotrzebowanie wciąż jest duże? 

Agnieszka Wierzbicka: To, co się obserwuje od kilku lat, to już tylko zwykła, dzika, rabunkowa gospodarka. Jak ktoś ma pieniądze i chce zainwestować, to sięga do dokumentów, łapie przyczółek i to już dalej idzie. Nie chce mi się wierzyć, że nasze potrzeby są naprawdę tak duże. Wystarczy spojrzeć choćby na to w jakim tempie budowane są drogi w naszym kraju. Stąd od 2004 roku bronimy Liściastej Góry. Za 50 lat wyczerpie się złoże na Bukowej Górze, pokończą się wszystkie mniejsze kamieniołomy i trzeba będzie sięgnąć po następne zasoby – i co wtedy?

eLubań: Eksploatacja mniejszych złoży? 

Agnieszka Wierzbicka: Właściwie można te wszystkie mniejsze góreczki porozkopywać - nie ma sprawy – ale jak po tym będzie wyglądał nasz krajobraz? Będzie to przypominało krajobraz księżycowy – wyrobiska, wyrobiska, wyrobiska. Już teraz wystarczy popatrzeć na zdjęcie Lubania z lotu ptaka. To dla kogoś, kto nie zna tego terenu ,wydaje się być malownicze i ciekawe. Ale chyba nie o to chodzi, by ten krajobraz kształtować sztucznie. To, co teraz widzimy, już powinno być dla nas nauką.

eLubań: Z drugiej strony, czy otwarcie nowego kamieniołomu nie byłoby korzystne finansowo zarówno dla gmin, jak i dla mieszkańców, którzy mogliby znaleźć pracę przy wydobyciu? 

Agnieszka Wierzbicka: Korzyści finansowe z nowego kamieniołomu: gminy dostaną podatek od złożonego wydobycia, czyli od już wydobytego surowca, który leży na placu. Jeśli chodzi o korzyści dalej, czyli dla Lasów Państwowych – te ten teren wydzierżawiają, płaci się dodatkowo za wycięte drzewa. A co do ewentualnej pracy dla mieszkańców, to raczej mrzonka, bo aktualnie do obsługi całego kamieniołomu wystarcza garstka ludzi – wszystko jest już prawie w pełni zautomatyzowane, a transport zapewniają wyspecjalizowane firmy. My relatywnie nie zyskamy, np.: po zamknięciu Grabiszyc wejdzie się na Liściastą, a straci przyroda.

eLubań: Co istotnego z punktu widzenia ochrony przyrody i środowiska znajduje się na Liściastej Górze? 

Agnieszka Wierzbicka: Z punktu widzenia ochrony przyrody znajdują się tam gatunki objęte ochroną całkowitą, bądź częściową. Poza tym w formacjach leśnych, które są na skałach bazaltoidowych rosną charakterystyczne drzewa, głównie buki, ale też klony i jawory. Na Liściastej pięknie rozwijają się naturalne odnowienia. Jest tam też wyłączony drzewostan nasienny świerka, czyli taki o wysokiej jakości, przeznaczony do produkcji nasion i właśnie jak nazwa wskazuje na wyłączony od wyrębu gospodarczego. Sąsiedztwo kamieniołomu to nie jest najlepszy pomysł.

eLubań: Czy widzi Pani zatem jakąś możliwość pogodzenia przemysłu z ekologią? 

Agnieszka Wierzbicka: Widzę możliwość współpracy ekologii z przemysłem. Ja rozumiem, że chcemy jeździć po pięknych drogach, latać samolotami, mieć pendolino na każdej linii i do tego jest potrzebny surowiec skalny. To wydobycie nie może być jednak tylko prywatnym interesem pana Kowalskiego – przepraszam wszystkich Kowalskich w Polsce.

eLubań: Czyli państwo powinno się tym zajmować? 

Agnieszka Wierzbicka: Nie chodzi o to, żeby to były kopalnie państwowe, ale to państwo powinno decydować o wydobyciu. Musi być prowadzona jakaś polityka wydobywcza, aktualnie właściwie nie ma czegoś takiego jak ochrona zasobów geologicznych. Teraz znaczenie ma tylko pieniądz – tylko i wyłącznie. Ktoś ma pieniądze, a co za tym idzie możliwość. Może za daleko pójdę, ale może wywiera jakieś naciski, wpływy i gdzieś tam „lobbuje” i tak właśnie aktualnie to funkcjonuje. Bo skoro zapotrzebowanie jest tak duże, to jak to jest, że jedne kopalnie upadają, a inne powstają?

eLubań: Dziękujemy za rozmowę

Autor: pk
comments powered by Disqus