Piątek, 22 czerwca 2018r.

Imieniny: Pauliny, Tomasza, Jana

Strona główna / Miasto / Trucicielka psów w Lubaniu?

Dzięki temu poruszono śmierdzący problem

Trucicielka psów w Lubaniu?

Trucicielka psów w Lubaniu?

zdjęcie ilustracyjne

Foto: pixabay.com

Od kilku dni lubańskie media społecznościowe podgrzewa informacja o trucicielce psów. Tu cytujemy: „przemiłej starszej Pani, której przeszkadza wszystko i to że sąsiedzi oddychają, a pieski się załatwiają”. Według autora wpisu, kobieta ma rozrzucać w centrum Lubania kawałki kiełbasy nafaszerowane trutką. Sprawdziliśmy czy to prawda, czy miejska legenda?

Facebookowy wpis wywołał sporo obaw wśród internautów i przeniósł się nawet w kręgi osób niekorzystających z mediów społecznościowych. Dyskusję na temat rzekomej trucicielki można usłyszeć wszędzie, w sklepie, u fryzjera czy na pływalni. W końcu spora część mieszkańców posiada czworonogi, a te wiadomo - to członkowie rodziny i los każdego z nich leży na sercu właścicielom. Pojawił się nawet wpis osoby, która miała odebrać swojemu pupilowi kawałek zatrutej kiełbasy oraz deklaracja, że sprawę tę zgłosi na policję i do straży miejskiej.

Sprawdziliśmy. Nikt w ciągu ostatnich dni oficjalnie takiego zawiadomienia nie złożył, ani u strażników miejskich, ani na komendzie policji. Sprawdziliśmy również w trzech najpopularniejszych przychodniach weterynaryjnych, czy w ostatnim czasie zgłosił się ktoś z psem z objawami zatrucia.

Tylko do jednej przychodni trafił pies z podobnymi dolegliwościami, jednak w tym przypadku objawy były bliższe sepsie niż zatruciu. Jednym słowem wygląda na to, że całe zamieszanie to kolejna miejska legenda.

Tu warto zaznaczyć, że jest też pozytywny aspekt całej historii. Wpis wywołał gorącą dyskusję dotykającą śmierdzącego problemu, którego posiadacze czworonogów raczej nie chcą dotykać, czyli psich odchodów. Problem ten jest szczególnie widoczny zimą, gdy psie odchody nie rozkładają się w przeciągu kilku dni.

Mieszkańcy Lubania mówią wprost, to co zostawiają po swoich psach ich właściciele jest obrzydliwe i jest tego bardzo dużo. Dla wielu nie jest problemem odwrócenie głowy, gdy pies załatwia się na placu zabaw, chodniku czy pod klatką sąsiada. „Zabawa” polega na tym, żeby wyprowadzić pupila tak, aby wypróżnił się jak najdalej od własnej bramy, bo przecież nikt nie chce później w to wdepnąć.

Wczoraj psie odchody przykrył śnieg, jednak gdy stopnieje problem pojawi się na nowo. Straż miejska zapewnia, że problem zna i zapowiada zwrócenie szczególnej uwagi na obowiązki właścicieli psów. Jak wyjaśnia nam Michał Łukjaniec, zastępca komendanta SM w Lubaniu – Największym problemem są czworonogi wypuszczane bez opieki. Tu bez pomocy mieszkańców, strażnik miejski często nie jest w stanie ustalić do kogo należy biegający samopas pies. Dlatego prosimy o zgłaszanie takich przypadków, dzięki temu wspólnie zadbamy o czystość naszego otoczenia.

Jeżeli strażnicy będą dysponowali wiedzą na temat tego kto wypuszcza luzem psy, będą mogli podejmować interwencje. Niestety jak mówi zastępca komendanta - W ostatnich miesiącach nie wpłynęło jakiekolwiek zgłoszenie od mieszkańców na temat biegających luzem psów czy zanieczyszczania przez nie centrum miasta.

Właściciele czworonogów przyłapani na łamaniu przepisów o utrzymaniu czystości w mieście  muszą się liczyć ze sporą grzywną, która może wynieść nawet 500 złotych.

Autor: red.
comments powered by Disqus