Sobota, 18 sierpnia 2018r.

Imieniny: Ilony, Bronisława, Heleny

Strona główna / Rozmaitości / 500 kleszczy na małym kundelku

Za nic ma prokuratorskie zakazy

500 kleszczy na małym kundelku

500 kleszczy na małym kundelku

Foto: Przychodnia Weterynaryjna PsiLasek

Aż trudno w to uwierzyć, 6-kilogramowy pies miał tyle kleszczy, że nie był w stanie samodzielnie się poruszać. Właścicielka mimo prokuratorskich zarzutów i zakazu posiadania zwierząt próbuje zdobyć kolejnego psa, bo jak twierdzi potrzebuje go - bo ma gospodarstwo, a tam szczury ...

W poniedziałek, 7 sierpnia z jednego z gospodarstw w Pisarzowicach pod Lubaniem interwencyjnie odebrano psa, który trafił do Schroniska dla małych zwierząt w Przylasku. To co zobaczyli pracownicy znajdującej się tam przychodni weterynaryjnej nawet dla nich było przerażające.

Całe ciało zwierzęcia było pokryte pasożytami!!! Ogromna ilość kleszczy między opuszkami palców oraz przerośnięte pazury uniemożliwiały psu poruszanie. Małżowiny uszne również były zajęte przez niezliczoną ilość pasożytów. Usuwanie kleszczy zajęło nam około dwie godziny... wszystkich pasożytów było około 500 sztuk – piszą pracownicy Przychodni Weterynaryjnej PsiLasek.

Skupiska kleszczy na ciele psa były tak duże, że doprowadziło to do odparzeń skóry, a po usunięciu pasożytów pojawiły się rany, które wymagają leczenia.

Wykonaliśmy również badania morfologiczne krwi oraz test na choroby odkleszczowe, których wynik na szczęście wyszedł ujemnie. Pies oczywiście został zabezpieczony preparatem przeciwko ektopasożytom. Mamy nadzieje, że piesek dojdzie do siebie, a właściciel poniesie karę za tak rażące zaniedbanie!!! - czytamy na fanpage przychodni.

Kundelek nie dość, że był przetrzymywany na łańcuchu to właścicielka skrajnie go zaniedbała, w związku z tym sprawą natychmiast zajęła się Prokuratura Rejonowa w Lubaniu.

Kobieta otrzymała zarzut znęcania się nad zwierzęciem z ustawy o ochronie zwierząt, zastosowano wobec niej również środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji i zakazu posiadania zwierząt – usłyszeliśmy w lubańskiej prokuraturze.

Niestety, jak się dowiadujemy, kobieta za nic ma prokuratorskie zakazy i usiłuje zdobyć kolejnego psa, bo jak twierdzi potrzebuje go do pilnowania gospodarstwa i wyłapywania szczurów...

Niestety nie możemy wskazać o kim mowa. Uczulamy jednak mieszkańców regionu, aby zanim przekażą psa w cudze ręce najpierw sprawdzili, gdzie trafi. Może się zdarzyć, że nowy dom okaże się dla bezbronnego zwierzęcia piekłem, z którego nie będzie w stanie się uwolnić.

Autor: red.
comments powered by Disqus